Po aksamicie czerwonego chodnika, w blasku lamp, jasnych prawie, jak wiosenne słońce, rozpoczyna się jedno z tych uroczych widowisk, które wciąga w akcję widza i gdzie publiczność gra razem z aktorami. Trudno właściwie uświadomić sobie, co jest ciekawsze na pokazie mody: tualety, jako twór sztuki krawieckiej, żywy manekin, prezentujący stroje, czy też szeregi tych pań, którym się prezentuje modele. Jaka szkoda, że do tej pory nigdy akcja dramatyczna sztuki teatralnej nie została umieszczona na rewji mód — przecież to doskonały teren do narodzin konfliktu, do uwidocznienia jego przebiegu, do finału wreszcie. Nie wiem czemu, te kobiece zebrania, te najbardziej z kobiecych — kobiece konferencje — nasuwają szereg myśli, pretendujących do „głębokości". Ołówek sprawozdawczy notuje jednak skrupulatnie opis każdego modelu.
Co uderza przedewszystkiem w modzie tegorocznej?
Brak szablonu, brak kanonów, brak dogmatu. Pomijając już to, że co drugi model reprezentuje inny styl, ważnem jest to zamiłowanie do łączenia barw, nawet do pstrokacizny (w najlepszem znaczeniu tego słowa), ta wyraźna tendencja niepowtarzania się, nawet kosztem braku harmonji. Nietylko każdy model jest inny, ale każdy można włożyć na kilka sposobów, zmieniać dowolnie spódnice i żakiety, byleby, za wszelką cenę zawsze wyglądać inaczej. Urok nowości! Cena — wyglądania inaczej — tak, żeby się znudzić, żeby zafrapować, żeby raz być amazonką, a drugi raz mdłą pastereczką, wieczorem wampem, po południu laleczką — na rano zaś, koniecznie, sportsmenką lub „pracującą kobietą". Przewodnia idea naszej mody — uwielokrotnienie się przez zmianę tualety — występuje w tym roku widoczniej, niż dotychczas, we wszystkich kreacjach. Teoretyczne wywody, rzecz dziwna, powstają w świecie sukien post factum, tworzy je życie pracowni; wnioski, jakże konsekwentne do wymagań chwili, wówczas dopiero powstają, kiedy ucieleśnią się w tkaninie. Więc dawniej było: „młodość za każdą cenę" — dziś jest — „inaczej za każdą cenę".

Rano — sportsmenka
Do hallu wielkiego hotelu, gdzie odbywa się właśnie rewja — wchodzą jedna za drugą wysportowane dziewczęta. Noszą: beige redingot, zapięty na dwa rzędy dużych, skośnie, po żołniersku biegnących guzików — te guziki, stan leciutko wcięty, to rzecz najbardziej charakterystyczna na płaszczu wiosennym. Płaszcza, przybranego futrem nie było — przy niewyspkiej cenie lisów, czemu się dziwić? — Płaszcze szare, beige i najczęściej granatowe.
Wspomnieć trzeba o płaszczu z pepity, czarno-białym z czarnym, aksamitnym kołnierzem i jedwabnym płaszczu sportowym, również z pepity — ten płaszcz z jedwabiu na rano — to nowość! Nowością są również tegoroczne modne barwy: mało czarnego, jeszcze mniej zielonego (tak, tak) i bronzowego. Granatowy, szary, beige, różowy (bois de rose) i jasnobłękitny — oto kolejność modnych barw w tym sezonie.
Skoro mowa o nowościach, trzeba jeszcze wspomnieć o płaszczach z krótkiemi rękawami, podobnie jak o kostjumach z rękawami przed łokieć. Nie zapomnijmy także o płaszczach krótkich, daleko krótszych niż 3/4, noszonych w odmiennym kolorze do spódnicy (szary płaszcz — granatowa spódnica). Męski kapelusz filcowy, koniecznie z kolorową wstążką lub sterczącem wyzywająco piórem, również barwnem — dopełnia uroczej całości. Do krótkich rękawów, przy okryciu, modne są wełniane rękawiczki, skompletowane z suknią lub spódnicą.

Rozdział — kostjumy
Zdaje się graniczyć z nieskończonością. Trudno poprostu wyliczyć rozmaitość kombinacji w tej dziedzinie: angielskie smokingowe kostjumy w jednym kolorze są najmniej chętnie pokazywane. Za to suknie wełniane z żakiecikami, krótkiemi jak bolerka, dłuższemi, z paskami i wreszcie lużnemi, w rury na plecach marynarkani czy żakietami o rękawach szerokich, często plisowanych, zupełnie chińskich — pokazywane we wszelkich możliwych zestawieniach.
Francuski, czarny smoking — prześliczny — ma żakiet uszyty, jak fraczek z baskinką, jasnobłękitna suknia aplikowana jest różową wełną, a do tego jasnorożowy, długi, chiński, luźny żakiet; suknia z żakietem w kolorze jasno-lila; spódnica granatowa, żakiet różowy, bluzka biała. Któż mógłby wyliczyć to wszystko?
Uderza przedewszystkiem częste pojawianie się ciemnej spódnicy plisowanej, która powinna się stać podstawą każdej garderoby kobiecej. Ileż na jej temat można rozwinąć fantazji? Różowy, błękitny, liljowy żakiet (niema dziś rzeczy zbyt krzykliwych), na przedpołudnie, zaś prześlicznie malowany na atłasie, w chińskie motywy, smoking — na letnie popołudnie. Smokingów białych, malowanych po chińsku — było w rewji aż kilka.
Wełna na suknie i kostjumy tegoroczne
Podobna jest do aksamitu — jest to specjalny gatunek velourowej wełny, która stanowi jedną z najbardziej dodatnich pozycji tegorocznej sztuki tkackiej. Trzeba także wspomnieć o wełnie, przetykanej nitką bawełnianą, poprostu płótno i na jednym żakiecie — co jest b. efektowne.
Reasumując wrażenia z modnego „poranka Pani": ryzykowne zestawienie barw w tualecie, plisowanie, faworyzowanie koloru jasno-niebieskiego i różowego, — wpływy stylu chińskiego — oto najważniejsze dane, jakie możemy zanotować.
Po południu

Pani pojawia się nam, jak zwykle latem, w splendorze tkanin imprimee. Tło ciemne, drobny, dziwaczny, jasny motyw, oto co dominuje w tkaninach. Wśród mnóstwa deseni utkwiły nam w pamięci kokardki, literki, nuty, motylki i rybki, chińskie latarnie. Najczęściej tło tkaniny jest czarne; luźny, deseniowy żakiet towarzyszy gładkiej sukni.
Pelerynek coraz mniej — ostatnie niedobitki błąkają się jeszcze po kolekcjach. Spódnica czarna, w białe kropki, żakiet biały w czarne kropki, suknia bleu w różnego rodzaju pastylki, komplet, składający się ze spódnicy w groszki i żakietu w kratkę — wszystko to wskazuje, że zasada różnobarwności, braku jednolitej całości powtarza się od rana do wieczora.
Suknie przybiera się chętnie piką na rano i popołudnie — przybranie z kwiatów, zamiast kołnierzyka — jest także lubiane. Riuszki, falbanki, trochę koronki, tkaniny nowe — jedwab łączony z wełną — a to wszystko w harmonji z prześlicznemu kapeluszami — małemi lub dużemi — najczęściej z kwiatem, piórem lub woalką — to pobieżne wrażenia z rewji strojów popołudniowych.
Trzeba jeszcze wspomnieć o sukniach z długiemi, marszczonemi po czerkiesku — kazakami — przepasanemi szarfą szkocką jak przy sukni bleu, lub paskiem ozdobnym, dodać jeszcze wiadomość o ślicznym żakiecie z czarnej sznelki — żeby prawie znaleźć się... pośrodku opisu o modzie popołudniowej.
A przecież czeka nas jeszcze wieczór
Ów uroczy wieczór letni, kiedy obowiązkowo wyglądać trzeba „zjawiskowo" i kiedy o tę zjawiskowość pod czystym granatem nieba tak łatwo. Deseniowe suknie, w motywy hiszpańskie i cygańskie — również jasny motyw na ciemnem tle, zainaugurują zielony karnawał.
Peleryny z tiulu, w które można się otulić ruchem pięknym, a które nie grzeją, suknie powłóczyste, wycięte, jak zawsze — taftowe, stylowe kreacje, płaszcze z tafty z olbrzymiemi rękawami i powiewne chiffony — kończą rozdział tej najbardziej chaotycznej, najbardziej nie dającej się ująć w normy mody letniej roku 1936.
Futra letnie
Najpopularniejsza firma futrzana wystąpiła z nową kolekcją letnich futer. Oszałamiały gronostaje. Miękkie, leciutkie, predestynowane już w lesie do swego celu — lśniące skórki gronostajów zrezygnowały w tym roku ze swej tradycyjnej, królewskiej bieli i złocą się na płaszczach letnich jasno bronzową sierścią, której urok podnosi misterne zestawienie tych skórek w wąziutkie pręgi.
Długie płaszcze, wcięcie w pasie, z rękawami suto bufiastemi u ramion, płaszcze trzyćwierciowe i rzecz najnowsza bolero, zastępujące wychodzącą z mody pelerynkę — w bronzowym gronostaju znalazły swój chyba najdoskonalszy wyraz. Lisów było mniej — te kilka narzutek składały się z misternie zestawionych i skomplikowanie pociętych skór zwierzęcych, tworzących również bolera.
Bronzowe i szare breitszwance — to futro nie mniej cenne i nie mniej piękne od klejnotu. Płaszcze z brajtszwancu wskazywały, że jako futro letnie — stanowić będą one doskonałe dopełnienie stroju kobiecego.
Fotografje do naszych ilustracji zostały nam uprzejmie dostarczone przez biuro prasowe R.K.O. — Radio Films.