ARCHIWUM • HISTORIA
VOL. 26 / NO. 01
← Wróć do artykułów

Akt Uroczysty Gimnazjum Warszawskiego z 1836 roku

AKT UROCZYSTY

ZAKOŃCZENIA ROCZNEGO BIEGU NAUK W GIMNAZYUM WARSZAWSKIEM

PRZY ULICY LESZNO

odbędzie się dnia 29 Lipca 1836 roku

W WIELKIEJ SALI PAŁACU KAZIMIROWSKIEGO,

NA KTÓRY

WŁADZE RZĄDOWE

TUDZIEŻ

RODZICÓW I OPIEKUNÓW UCZĄCEJ SIĘ MŁODZIEŻY

JAN NEP. KARWOWSKI

DYREKTOR TEGOŻ GIMNAZYUM

ZAPRASZA.


W WARSZAWIE,

W DRUKARNI JÓZEFA WĘCKIEGO

PRZY ULICY SENATORSKIEJ Nr 463.

1836.


Za pozwoleniem Cenzury Rządowej


Wstęp

Instytut nasz równocześnie z ogłoszeniem nadanej nam najmiłościwiej przez NAJJAŚNIEJSZEGO PANA Ustawy szkolnej postawiony w rzędzie Gimnazyów krajowych, następnie przez dwa lata stopniowo rozwijany w upłynionym roku szkolnym, dzięki troskliwej opiece Naczelnej Magistratury nad edukacyą przełożonej; uzupełniony został przez otwarcie klassy VIII i zapewnienie środków do należytego wykładu wszystkich przedmiotów na Gimnazja przepisanych. Uroczystość zatem dzisiejsza zakończenia rocznego biegu nauk tém ważniejszą jest dla edukacyi publicznej, tém milszą dla nas, że mamy przyjemność pierwszy raz przedstawić znaczne grono pięknej nadziei młodzieńców, którzy całkowite swe usposobienie winni są naszemu Gimnazyum. To prędkie wzniesienie jednego z najwyższych Instytutów naukowych w kraju, tyle nakładów uczynionych dla wsparcia jego działalności, tak troskliwa opieka Rządu nad nim rozciągniona, są to niezaprzeczone dowody łaskawości NAJDOBROCZYNNIEJSZEGO Z MONARCHÓW, którego głęboka mądrość razem zaradza potrzebom teraźniejszych i przyszłych pokoleń. Zbyt słaby jest głos nasz, iżbyśmy godnie zdołali wyrazić hołd uwielbienia i wdzięczności; lecz tysiące rodzin, które znajdują swe uszczęśliwienie w rozkrzewionej oświacie, ta liczna młodzież, kształcąca się na prawych obywateli i wiernych sług Tronu, przekażą swym następcom w puściźnie niezachwiane przywiązanie i niezłomną wierność dla MONARCHY, który się tyle zajmuje szczęściem poddanych JEGO berłu ludów.


O Nadzorze Dyrektora Głównego

Nie godzi nam się w tém miejscu przemilczeć, ile winni jesteśmy Naczelnikowi Oświecenia krajowego Jaśnie Wielmożnemu Generałowi-Lejtnantowi GOŁOWINOWI, DYREKTOROWI Głównemu, który z prawdziwie Ojcowską pieczołowitością stara się o ulepszenia, zapowiadające Szkołom naszym coraz świetniejsze powodzenie. Z początkiem upłynionego roku szkolnego, co do wykładu i ustopniowania przedmiotów, zaszły nader ważne zmiany. Nauki matematyczne i przyrodzone, stosownie do potrzeby, wprowadzone zostały do niektórych klass i oddziałów, którym na nich przedtém zbywało; język niemiecki i francuzki, tudzież nauka prawa, zostały przedmiotami spólnemi dwóch oddziałów: filologicznego i technicznego w trzech klassach wyższych. Te i inne pomniejsze zmiany, jakich potrzebę doświadczenie wskazało, niewątpliwie przyczynią się do tém pewniejszego osiągnięcia celu Ustawą szkolną zamierzonego.

Mając ciągle na uwadze Jaśnie Wielmożny Dyrektor Główny, ukształcenie młodzieży naukowe, zarazem czuwa nieustannie nad wykonaniem przepisów, ściągających się do postępowania uczniów tak w szkole jak i za szkołą. Część ta edukacyi publicznej wielkiej jest wagi, a lekceważenie jej zawsze najsmutniejsze następstwa za sobą pociągało. Wykonywanie ochocze wszelkich w tym rodzaju poleceń, nawet takich, jakieby ktoś powierzchownie sądzący za mniej potrzebne poczytywał, bardzo wiele wpływa na moralne ukształcenie młodzieńca. I w rzeczy samej, cóż może być zbawienniejszego nadto nawyknienie od lat młodocianych do porządku, do ochędóstwa, do zwracania bacznej uwagi na siebie i swe obowiązki? Zbyteczną byłoby rzeczą dłużej się nad tém zastanawiać: doświadczenie, acz krótkie, przedstawia skutki tak oczywiste, iż wszelkie uprzedzenie, jeśliby jakie było, musiałoby się wydawać śmiesznością w oczach ludzi rozsądnych.


Praktyczne Ćwiczenia Terenowe

W duchu wspomnionych tu przepisów postępując, staraliśmy się odpowiedzieć oczekiwaniu dobroczynnego Rządu i Rodziców powierzonej naszemu staraniu młodzieży. Jakoż, kursa nauk we wszystkich klassach w należytym zakresie zostały wyłożone, przy czém przyzwoity wzgląd był zachowany na zastosowanie w praktyce, ilekroć tego natura przedmiotu wymagała. Oprócz tego, co uczniom naszym w obrębie Instytutu, przy pomocy pracowni chemicznej i innych zbiorów naukowych, dla wsparcia teoryi, było objaśnioném, nie zaniedbano korzystać i z innych sposobności, dla okazania użytku nabytych wiadomości w praktyce. I tak:

Uczniowie klassy III w polu nabywali wprawy w prowadzeniu linij prostych, prostopadłych i równo-odległych, oraz w użyciu łańcucha i węgielnicy; przyczém rozwiązywali niektóre najprostsze zagadnienia miernictwa. W końcu zdjęli plan zabudowań folwarcznych jednej z poblizkich kolonij, za pomocą samego tylko stolika.

Klassa IV odbyła pomiar i sporządziła plan całej kolonii Orlówek, używając z kolei stolika, bussoli i kątomiaru, przez co nastręczyła się sposobność ocenienia korzyści i niedogodności tychże narzędzi, poznania różnicy w sposobach odbywania pomiaru odmiennemi narzędziami, oraz przekonania się o wyższości jednego narzędzia nad drugiém w szczególnych przypadkach, które miejscowość nastręcza.

Uczniowie klassy V zrobili pomiar folwarku zwanego Włochy.

Uczniowie klassy VI rozwiązali ważniejsze zagadnienia na gruncie, za pomocą sposobów, jakie podaje trygonometrya płaska.

Uczniowie klassy VII technicznej zdjęli plan wsi Służewa za pomocą stolika i bussoli, tudzież zniwellowali przyległą tejże wsi górę. Tejże klassy uczniowie w blizkie okolice wychodzili na exkursye botaniczne i przysposobili sobie systematyczne zbiory roślin czyli Zielniki.


Wizyty w Zakładach Przemysłowych

Klassa VIII techniczna, dokończając w kwartale ostatnim przepisany jej kurs całej technologii, zwiedziła stosownie do przepisów instrukcyi pod dozorem właściwego Professora, większą część najznakomitszych zakładów przemysłowych w Warszawie; przez co udzielone uczniom zasady teoretyczne tej nauki zyskały urzeczywistnienie w obrazach praktycznych. Zakłady, które klassa miała sposobność poznać, za łaskawém pozwoleniem ich właścicieli, są następujące:

  1. Fabryka płodów chemicznych PP. Kwileckiego, Hirschmana, i Kijewskiego, w której poznali uczniowie fabrykacyą kwasu siarkowego oleistego i nordhauzeńskiego, otrzymywanie siarkanów żelaza i miedzi, octanu ołowiu i t. p.

  2. Browar porteru PP. Wasilewskiego i Sommera, wyrabiający zarazem piwo angielskie.

  3. Fabryka rękawiczek w Marymoncie P. Grossa, w której widziano wszelkie operacye białoskórnicze, zamszownicze, farbowanie i apreturę skórek, poczynając od stanu ich surowego aż do ostatecznego zamierzonego wyrobu.

  4. Warsztaty mechaniczne P. Perksa. Tam obejrzano piece do topienia surowcu, formy do ich wylewania, przytém rozległe tokarnie i warsztaty poruszane siłą pary wodnej.

  5. Fabryka dywanów P. Gejsmer. W niéj mieli sposobność uczniowie przyjrzeć się gremplowaniu wełny, warsztatom tkackim zwyczajnym, warsztatom tkackim Jacquarta do deseni, oraz sposobom przyrządzania tekturowych ogniw do łańcucha tych ostatnich warsztatów.

  6. Fabryka obić papierowych i wyrobów gummo-elastycznych PP. Spoerlin, Rahn, i Wertheim. Tam pokazano uczniom robienie parą wodną wywarów z surrogatów farbierskich, prassy i formy do drukowania papieru, z któremi odbywały się operacye; i wiele tym podobnych przedmiotów, tyczących się wyrobów obić papierowych, materyj jedwabnych napawanych kauczukiem, ceraty i t. d.

  7. Gorzelnia w Wawrzyszewie, w której uczniowie mogli powziąć jasne wyobrażenie praktyczne głównych aparatów i operacyj tej gałęzi przemysłu wiejskiego.

  8. Garbarnia P. Temlera, w której miano sposobność przyjrzenia się całemu czerwono-skórnictwu, jakoto: garbowaniu skór podeszwianych, przyszwianych, safianów, tych farbowaniu i apreturze.

  9. Mennica Rządowa. Do tej uzyskawszy wstęp klassa za pozwoleniem władzy wyższej, znalazła w biegu wszystkie prawie operacye, począwszy od topienia metalu, aż do ostatniego przerobu.

  10. Nakoniec fabryka sukna P. Frankla, która w całkowitem rozgałęzieniu swojém przedstawiła uczniom zupełny obraz sukiennictwa.


Akt uroczysty odbędzie się w następującym porządku

Dnia 29 b. m. po wysłuchaniu Mszy Śtéj, Zgromadzenie Nauczycielskie i uczniowie Gimnazyum przybędą do wielkiej sali pałacu Kazimirowskiego.

O godzinie 10½ Dyrektor Gimnazyum otworzy Akt uroczysty, poczém inni członkowie Zgromadzenia nauczycielskiego przystąpią do czytania pism własnych:

  1. Inspektor Gimnazyum, Dyonizy Lanckoroński: O wpływie nauki historyi na wychowanie religijno-moralne.

  2. Professor Literatury rossyjskiej, Sergiusz Pankratiew: Взглядъ на Состояние Русской Словесности въ XVIIIмъ вѣкѣ и въ началѣ XIXго Столѣтия.

  3. Nauczyciel języka niemieckiego, Józef Pilz: Kurzer Entwurf einiger Grundsaetze zur Erlernung der deutschen Sprache.

Poczém uczniowie wystąpią z czytaniem własnych pism w różnych językach i z deklamacyą.

Naostatek Inspektor odczyta listę uczniów zasługujących na promocye do klass wyższych, a Dyrektor imiona i nazwiska uczniów zasługujących na Nagrody i Listy pochwalne, które rozdane zostaną przez Jaśnie Wielmożnego Dyrektora Głównego, Prezydującego w Kommissyi Rządowej Spraw Wewnętrznych, Duchownych i Oświecenia Publicznego.

Tenże Jaśnie Wielmożny Dyrektor Główny rozda patenta ukończenia całego biegu nauk uczniom klassy VIII. opuszczającym Gimnazyum.

Po odbyciu w ten sposób Aktu Uroczystego, uczniowie pod przewodnictwem Dyrektora i Nauczycieli udadzą się do Kościoła PP. Wizytek, dla złożenia dziękczynnych modłów PANU ZASTĘPÓW za szczęśliwie ukończony rok szkolny.


NAZWISKA I IMIONA UCZNIÓW

za wzorowe posłuszeństwo, przykładne, moralne sprawowanie się, usilność i pracowitość, na Nagrody i Listy pochwalne zasługujących.

A. NAGRODY OGÓLNE

Z KLASSY I

  1. Fiszer Augustyn
  2. Lilpop Ludwik
  3. Daniewski Karol

Z KLASSY II

  1. Szymański Michał
  2. Lilpop Aloizy
  3. Lebiedziński Antoni

Z KLASSY III

  1. Trojanowski Edward
  2. Meyer Ludwik
  3. Kozerski Jan

Z KLASSY IV

  1. Kosiński Dominik
  2. Paschalski Józefat
  3. Witowski Antoni

Z KLASSY V

  1. Kozłowski Leon
  2. Zakrzewski Walenty
  3. Trojanowski Alexander

Z KLASSY VI — Oddziału Filologicznego

  1. Grzankowski Jan
  2. Bartoszewicz Julian

Z KLASSY VI — Oddziału Technicznego

  1. Grabowski Włodzimierz
  2. Orłowski Jan

Z KLASSY VII — Oddziału Filologicznego

  1. Potocki Adolf

Z KLASSY VII — Oddziału Technicznego

  1. Gliński Jakób

Z KLASSY VIII — Oddziału Filologicznego

  1. Olszewski Michał
  2. Choromański Seweryn
  3. Heinrich Teodor

Z KLASSY VIII — Oddziału Technicznego

  1. Kamieński Ignacy

B. NAGRODY SZCZEGÓLNE

za odznaczający się postęp w języku Rossyjskim

Z KLASSY I

Fiszer Augustyn

Z KLASSY II

Lilpop Aloizy

Z KLASSY III

Trojanowski Edward

Z KLASSY IV

Rogalski Władysław 2gi

Z KLASSY V

Kozłowski Leon

Z KLASSY VI — Oddziału Filologicznego

Meyer Ewaryst

Z KLASSY VI — Oddziału Technicznego

Grabowski Włodzimierz

Z KLASSY VII — Oddziału Filologicznego

Potocki Adolf

Z KLASSY VII — Oddziału Technicznego

Gliński Jakób

Z KLASSY VIII — Oddziału Filologicznego

Olszewski Michał

Z KLASSY VIII — Oddziału Technicznego

Rożyński Włodzimierz


C. LISTY POCHWALNE

Z KLASSY I

  1. Molatyński Leon
  2. Grabowski Ludwik
  3. Dąbrowski Paulin
  4. Rutkowski Lucjan
  5. Smirnow Mikołaj
  6. Głowacki Walery
  7. Tunoszeński Bazyli

Z KLASSY II

  1. Wyczechowski Józef
  2. Rutkowski Ludwik
  3. Dietrich Karol
  4. Łazowski Juliusz
  5. Winnicki Antoni
  6. Błeszyński Władysław

Z KLASSY III

  1. Szumowski Florjan
  2. Ehrlich Natan
  3. Iwanicki Felix
  4. Wolski Włodzimierz
  5. Hauke Ludwik
  6. Krzywicki Teodozy
  7. Oppenheim Samuel

Z KLASSY IV

  1. Dietrich Józef
  2. Gliński Stanisław
  3. Gniazdowski Damian
  4. Laskowski Józef
  5. Hirschfeld Ludwik
  6. Morzkowski Michał

Z KLASSY V

  1. Czarkowski Edward
  2. Dembowski Franciszek
  3. Młodecki Paweł
  4. Stypułkowski Teofil
  5. Cymerman Antoni
  6. Berendt Alexander

Z KLASSY VI — Oddziału Filologicznego

  1. Meyer Ewaryst
  2. Wichert Jan
  3. Kotowicz Stanisław

Z KLASSY VI — Oddziału Technicznego

  1. Sztembarth Prot
  2. Srzedziński Lucyan

Z KLASSY VII — Oddziału Filologicznego

  1. Walewski Władysław
  2. Kleczkowski Karol

Z KLASSY VII — Oddziału Technicznego

  1. Dąbrowolski Wincenty
  2. Schoen Teodor

Z KLASSY VIII — Oddziału Filologicznego

  1. Zalewski Stanisław
  2. Cichocki Jan
  3. Barchewitz Robert

Z KLASSY VIII — Oddziału Technicznego

  1. Wentzl Adolf
  2. Kolnarski Ludwik

NAZWISKA I IMIONA UCZNIÓW KLASSY VIII

otrzymujących Patenta z ukończonych nauk gimnazyalnych

Z Oddziału Filologicznego

  1. Barchewitz Robert
  2. Choromański Seweryn
  3. Cichocki Jan
  4. Filipecki Felix
  5. Gniazdowski Marcin
  6. Gzowski Gerwazy
  7. Hauke Alfred
  8. Heinrich Teodor
  9. Olszewski Michał
  10. Ossowski Adam
  11. Wojde Jan
  12. Zalewski Stanisław

Z Oddziału Technicznego

  1. Chmielewski Ignacy
  2. Jankowski Maxymilian
  3. Jeziorański Felix
  4. Kamieński Ignacy
  5. Kolnarski Ludwik
  6. Rożyński Włodzimierz
  7. Schütz Adolf
  8. Szaniawski Alexander
  9. Wentzl Adolf

Ostrzeżenia

co do zapisu uczniów na następny rok szkolny 1836/37

Zapis ten rozpocznie się dnia 15 Września r. b. i trwać będzie do dnia 30 t. m. włącznie, codziennie od godziny 9½ rano do 1széj z południa; wyjąwszy dni uroczyste.

Do przyjmowania uczniów dawniejszych i poboru od nich opłaty, przeznaczają się dni 15, 16, 17, 19, i 20 Września. Nowo zaś do Gimnazyum przybywający bądź z innych szkół, bądź z edukacyi prywatnej, mogą w tychże dniach podawać się tymczasowo, dla zapewnienia sobie pierwszeństwa w przyjęciu; lecz dopiero po zdanym examinie w dniu 21 Września i w dniach następnych, zapisani zostaną do klass, do których okażą się usposobionymi, jeśli te oznaczonej liczby uczniów nie będą jeszcze obejmowały.

Od składania examinu tego wolni są tylko uczniowie z czwartej klassy szkół obwodowych przychodzący, którzy na mocy postanowienia Wysokiej Kommissyi Rządowej Spraw wewnętrznych, Duchownych i Oświecenia publicznego z dnia 14/26 Maja r. b. Nro 2349/2347, za samemi świadectwami z ukończonych nauk w tychże szkołach, do piątej klassy gimnazyalnej przyjmowani będą. Wszyscy inni przed examinem obowiązani są złożyć świadectwa otrzymane z tej szkoły, lub z tego prywatnego instytutu naukowego, skąd się do Gimnazyum przenoszą; a jeżeli pobierali edukacyą domową, świadectwa wiarogodne od osób, które do takowej były użyte.

Przed zaciągnieniem do xięgi zapisowej, kto w upłynionym roku szkolnym był uczniem tutejszym, okazać ma cenzurę swoję z ostatniego kwartału tegoż roku, z podpisem własnoręcznym osoby w domu głównie nad sobą przełożonej. Każdy zaś w szczególności, tak dawniejszy, jak nowy uczeń, powinien:

  1. być przedstawionym przez osobę, pod której zwierzchnością domową zostaje, i która ręczy za dozór jego po za szkołą;
  2. stawić się w mundurze według oznaczonych form sporządzonym;
  3. złożyć koniecznie metrykę, tudzież świadectwo odbytej szczepionej ospy;

następnie, zaraz w pierwszych dniach po wejściu do szkoły:

  1. okazać w należnym porządku wszystkie xiążki na właściwą klassę przepisane, jako też potrzebne sexterna i inne szkolne rzeczy; zarazem zaś podać spis wszelkich xiążek i pism przez siebie posiadanych we dwóch exemplarzach, z których jeden, zatwierdzony przez Inspektora Gimnazyum, oddany będzie, a drugi pozostanie w zachowaniu gimnazyalnćm. Do spisu tego przybywające później xiążki i sexterna mają być za wiadomością tegoż Inspektora dopisywane.

Osoby chcące utrzymywać na stancyi uczniów gimnazyalnych, zaopatrzone być muszą w stosowne na to urzędowe pozwolenie, i takowe przedewszystkiem przedstawić. To samo zastrzeżenie rozciąga się zarówno i do korrepetytorów. O każdej zaś zmianie w ciągu roku, bądź co do umieszczenia ucznia na innej stancyi, bądź co do przybrania dla niego innego korrepetytora, niezwłocznie władzę szkolną zawiadamiać należy. Toż samo ma się rozumieć w powszechności o zmianach miejsca pomieszkania.

Rodzice lub opiekunowie, spóźniający się z jakiegobądź powodu ze zgłoszeniem się do zapisu, sami sobie winę przypiszą, jeśli ich synów lub pupillów dla zajętych już miejsc nie będzie można przyjąć.

W końcu namienia się, iż gdy i w czasie wakacyj pewne godziny pracom naukowym poświęcane być powinny, z korzyścią więc będzie dla uczniów do klassy szóstej wejść mających, iżby zwierzchność ich domowa wcześnie zdecydowała, czyli na filologiczny, czy na techniczny oddział uczęszczać mają do czego zastosują przygotowawcze swoje zatrudnienia.


ROZPRAWA PROFESSORA NAUK PRZYRODZONYCH ANTONIEGO WAGI

O błędach przeciwko naukom przyrodzonym w dziełach rymotworców naszych

Wszystkie nauki, powiedział Cycero, jakiś spólny związek, jakieś pokrewieństwo łączy. A lubo dziś niepodobna uczyć się wszystkiego na to, ażeby we wszystkiém być biegłym, nie można jednak biegłym być w niczém, jeśli się w pewnym stopniu wszystkiego niepozna. Kiedy młodzi zwolennicy nauk sposobiący się na ludzi uczonych, dochodzą ostatniego szczebla instrukcyi publicznej, obudza się w ich duszy silniejszy powab ku przedmiotowi, w którym wygórować mogą. Lecz poddać należy pod wodze rozumu i te zapędy, które złożenie mu hołdu na celu mają. Bo ślęczyć nad nabyciem jednego naukowego przedmiotu z zaniedbaniem innych, jestto nie oświecać, ale ograniczać umysł.

Ktokolwiek miał kiedy udział w publiczném nauczaniu młodzieży, postrzegał że największą przeszkodę do zupełnego oświecenia młodzieńca rozwijający się talent jego stanowi. Onto przedwcześnie duszy jego przyznaje te prawa do znaczenia, które długim jeszcze szeregiem zasług zaledwieby osięgnąć zdołała, a te złośliwe poszepty wrodzonych zdolności, ciągną ową zgubną wadę, którą zarozumiałością zowiemy. Lecz mniejsza szkoda gdy młody wirtuoz zostawszy później znakomitym artystą muzycznym, pierwszy raz usłyszy, że prócz Mozartów i Hajdenów, byli na świecie Newton i Kepler, a daleko mniejsza gdy powszechnie wielbiony trefniś zaledwie jest w stanie przypomnieć sobie z nazwiska tylko te nauki, których mu w szkołach udzielić chciano; ale nieoceniona jest szkoda gdy młody wierszopis zaniedbuje nabycia tych wiadomości, które się okażą istotnemi dla niego w czasie, w którymby zdołał imię swoie wpisać w poczet znakomitych rymotworców.

Z podobnéjto zapewne przyczyny powstają błędy, które miewamy sposobność znajdować w dziełach ważnych a częstokroć pierwszych w literaturze naszej. Pominę mówców, pominę wszelkich teoretyków, zostawię tylko poetów, i ograniczę się na przytoczeniu kilku ich usterek w naukach przyrodzonych, tym silniej w postanowieniu mojem trwając, ze nikomu mniej jak poecie, nieznajomości praw przyrodzenia wybaczyć nie można.

O pelikanie i łabędziu

Kiedy poeta opiewając poświęcenie się rodziców dla dzieci, wspomni pelikana, albo malując przyjemność głosu, przyrówna go do śpiewów łabędzia, niebędę mu zarzucał ze historyi naturalnej niezna. Bo chociaż wiemy, ze pelikan karmi dzieci swoje tylko rybami, a łabędź nigdy nie śpiewa, bajki jednak o szarpaniu piersi pierwszego, i o przedśmiertnych śpiewach drugiego, są tak starożytne i upowszechnione, iż niemieć prawa uciec się do nich, byłoby takiém ograniczeniem dla poety, jakim byłoby wstydem dla naturalisty niewiedzieć o nich.

O błędach Felińskiego

Ale trudno przebaczyć niewiadomość nauki Tłómaczowi Ziemianina Debla, gdy w trzeciej tego poematu pieśni, wymieniając niektóre przedmioty gabinet miłośnika historyi naturalnej składające, mówi o soliterze:

… . i robak morderca Co się nam w żywych wstęgach wije koło serca.

Prawda że kiszki leżą nie bardzo daleko od serca, ale wspomnienie że pospólstwo powszechnie uwodzi się tym przesądem, iż soliter przesiaduje koło serca, i nawet je smokcze, naprowadza oraz na zapytanie, czy i Feliński gminnego mniemania nie podzielił.

Gdyby Feliński znał żółwia, zamiast:

Ten co zgiętą w sklepienie konchą jest okryty

wolałby był powiedzieć kością, co byłoby nawet dla poezyi korzystniejszém, bo zwierze okryte konchą, nie jest żadną osobliwością w rzędzie innych zwierząt, a żółwia okrywając konchą, czynimy go przez takie wyrażenie gatunkiem ślimaka, z którym on żadnego niema podobieństwa.

O hydrze i innych błędach

Niepowinienby naturalista malujący Afrykę, obok zwierząt właściwych tej części świata wymieniać hydry:

Straszna hydra długiemi niech je orze skręty

bo hydra nigdy nie istniała, a jeżeli istniała idealnie, to w umyśle poetów greckich, przeto nie w Afryce i do uzupełnienia obrazu tej części świata pod żadnym względem przyczyniać się niemożę.

O jałowicy

Temu, który zdawał się żadnego wyraza nie napisać pierwéj nim go i gramatycznie i etymologicznie i z różnych innych względów nierozważył, jakże darować niewłaściwe użycie wyrazu jałowica w wierszach:

Tu jałowica brodząc w kwiecistém pastwisku, Wiszące wymię słodkim ziół nalewa sokiem, A swawolne jej dziecię igra pod jej bokiem.

O oczach owadów

W téj pięknej apostrofie do owadów w pieśni trzeciej:

Wy chmurami po całym rozproszone świecie i t. d.

jak mylne i niezrozumiałe daje wyobrażenie o oczach owadów!

Oczy, które tak cudnie kształci przyrodzenie, Te w drobnowidze po was rozsiane, a drugie Co się jak szkła gwiazdarskie rozsuwają długie.

Feliński wyobraził sobie owadów oczy jak jakie narzędzia mogące się rozsuwać i przybierać kształt długi, gdy właśnie do wyłącznych cech owadów należą oczy zupełnie nieruchome.

O krakenie i sepii

W przypisie do polskiego Ziemianina Delila na stronie 405, gdzie jest mowa o wielorybach: „Pomiędzy wielorybami, największy jest kraken, a po nim sepia octopedia.” Jakże zabawnćm jest to objaśnienie dla tych, którzy wspomniane tu zwierzęta znają! Urojono sobie na początku przeszłego wieku, że z głębi téj przestrzeni morskiej, która się między Anglią i Norwegią rozciąga, wypływa czasem na wierzch żyjąca wyspa, którą krakenem nazwano. Kraken zatém jest płodem rozbujałéj morskich wędrowników wyobraźni, i nigdy nie istniał. Sepia octopodia jest zwierzęciem morskiem najbliższem naturą ślimakom.

O indykach i Meleagrydach

W przypisie o ptakach w które zamienione zostały siostry Meleagra, mówi autor kommentarza: „Te ptaki zwali Grecy i Rzymianie Meleagrydami. Zapatrując się na ich opis dany przez Ateneusza, wątpić nie można że to są indyki.” Otóż ważna wiadomość dla zoologa, który pewnym był dotąd że indyki ani Grekom ani Rzymianom znane nie były. Któż z uczonych wiedzieć nie powinien że Grecy i Rzymianie pod nazwiskiem Meleagrydów rozumieli perlice czyli kury perłowe z Numidyi i że indyki pochodzące pierwotnie z Ameryki, dopiero po odkryciu tej części świata poznane zostały?

O zimorodku

W przypisie opisując zimorodka, kommentator dodaje że „przez siedm dni przed mnożeniem się jego i w siedm dni potém, panuje zupełna cisza na morzu, zwłaszcza sycylijskiém”; przyjmuje więc za istotną prawdę to, co należało tylko do przesądów ówczesnego gminu. Dawni mniemali, że gniazdo jego wolnie po morzu pływa, a w czasie wysiadywania piskląt, około przesilenia dnia z nocą, morze przez kilka dni od burz i wiatrów spokojnćm było.

O wielkości starożytnych poetów

Wielcy starożytności rymotworcy tak dokładnie przypatrywali się naturze, tak ją w najdrobniejszych nawet szczegółach znali, że wyobraźnia czytającego ich dzieła siły częstokroć utraca ażeby się postrzegła że jest wyobraźnią. Tak jest, rzeczywiście chodzę z czarującym mnie poetą, po tych nogą niebian deptanych pól i łąk przestrzeniach; własnemi oczyma patrzę na te błąkające się po nich trzody, na te żyjące ptaki, na te szumiące drzewa; drobne nawet rośliny wyraźnemi są w tym obrazie: oglądam ich liście, ich kwiaty.

O hyacyncie i ostróżce

Gdy nam Owidyusz maluje w dziesiątej xiędze przemianę Hyacynta w kwiat i podobną przemianę Ajaxa syna Telemona w xiędze trzynastej, wie iż na pewnym kwiacie wypisane są niby te trzy głoski AIA, i zaraz te aja tam za głos boleści i żalu Apollina, tu za początek imienia Ajaxa uważa. Jak się to potrzebnćm dla jego fikcyi staje! Widzimy ten kwiat w każdym ogrodzie naszym i czytamy na nim te AIA wspominając Owidyusza powieść. Jestto powszechnie znana ostróżka ogrodowa, którą dla owego znaku wspomnieniami Owidyusza i Wirgiliusza wsławionego, Linneusz nawet Delphinium ajacis botanicznie nazwał.

O błędach w tłumaczeniu dzięcioła i nietoperza

Wyraz penna bierze tłumacz czasem za skrzydła tam, gdzie znaczy pióra. Tak w opisie dzięcioła:

Purpureum chlamydis pennae traxere colorem

przekłada:

Od szkarłatnego płaszcza skrzydło barwę bierze.

gdy dzięcioł ma wprawdzie czerwone pióra, ale nie w skrzydłach. Przeciwnie, biorąc penna za pióra, w wierszu

tenuique induxit brachia penna.

większego jeszcze przeciwko historyi naturalnej dopuszcza się błędu, bo przyznaje nietoperzom pióra, których one niemają:

A szczupłe nader pierze (zamiast delikatne błonki) pokryły ich członki.

O drzewie ilex

Rodzaj drzew znany pod nazwiskiem ilex, u Kluka ostrokrzew, w południowej Europie tak pospolity, jak u nas dęby i sosny, często przeto wspominany przez Rzymskich poetów, od polskich ich tłómaczów jodłą się zwykł zastępować. Nie zgodziłbym się na to z Kotiużyńskim, który tłómaczy:

I rój pszczół zwykle w barciach wydrążonych siada, I w wypróchniałéj jodle domy swe zakłada.

bo życie jodły kończy się zwykle ogólném uschnieniem, i nie bywa tak wypróchniałych, ażeby pszczoły w nich osiadać mogły.

O kwiatach i owadach u polskich poetów

Gdyby w czasach, w których Naruszewicz pisał swoję odę do Lubomirskiej znaną była u nas fizyologia roślinna tyle co poezya, natenczas te jego panegiryku wyrazy:

Pod mądrém dziada i cnej babki okiem, Jako pod palmą i cedrém wysokim Miły cień mając, bujne rosną kwiaty, Przerastasz wielu rozumem nad laty.

za satyrę raczéj poczytaneby były, bo cień nie jest miły dla kwiatów, które owszem pod drzewami rosną najnikczemniej, i nędznie nakoniec giną.

O wężu i pszczółce

Takaż niewiadomość właściwego porządku rzeczy odznacza i następującą kantatę, którą Krasicki z Metastazyusza przełożył:

I wąż i pszczółka Bez alternaty Jedneż ssą ziółka, Jedneż ssą kwiaty. Równi zdobyczą, Różnią się składem, W pszczółce słodyczą, W wężu są jadem.

bo żaden gatunek węża niepotrzebuje ani miodu, ani roślin do pożywienia.

O bajce o żmii

Dlatego Niemcewicz w swojéj rozprawie o bajce, tę bajeczkę Gabryasza przełożoną przez Minasowicza, na wzór wystawia:

Nosił oracz za nadrém długo zmarzłą żmiję, Ta gdy potém od ciepła powoli ożyje, Żądłem dawcę swojego zabija żywota: Tak zawsze dobrodziejstwa odpłaca niecnota.

Komu idzie tylko o wiersz i morał, ten wszystko znajduje w téj bajce, i nie pomyśli o tém, że gdyby ta żmija zmarzła, jużby nie ożyła od ciepła, że żmija w zimie drętwieje tylko na czas, a przeto gdy nie umiera, więc i nieoźywa.

O niedźwiedziu w zimie

Stąd, niema rzeczywistości w tym obrazie niedźwiedzia wyjętym z opisu zimy przez Saint-Lamberta, a przez Wyszkowskiego tłómaczonym:

Niedźwiedź do ostréj roku przyuczony pory, Wolnym krokiem przebywa niedostępne bory: Albo w ciemnéj jaskini, najeżonéj szronem Znosi głód i cierpienia męztwem niewzruszonćm.

Bo odrętwiały, nieznosi głodu; nieczuły, niecierpi.

O jaszczurkach i żmijach

Kto zna naturę zwierząt, ten przykrość znosi niedoznając żadnych wrażeń wtedy, gdy poeta dla przerażenia srogością jadu, jaszczurki lub padalce na scenę wyprowadza. Ani bowiem padalec, ani żadna jaszczurka jadu nie mają: pierwszy nawet kąsać nie jest w stanie. Jeżeli jaszczurka ma coś zatrważającego, to chyba tylko w nazwisku, bo sama jest zwierzęciem miłém, łagodnćm, mającém spojrzenie wesołe, lubiącém człowieka i bynajmniej nieszkodliwém.

O znaczeniu bycia uczonym

Dlatego, cóżto jest człowiek uczony? Nie ten, który umie jedynie rymować pięknie, który najzawilsze matematyczne zagadnienia rozwięzuje, który każdy łaciński wiersz dokładnie wytłómaczy, który potrafi właściwie każdą roślinę nazwać. Nie, niema tu między nimi uczonego. Uczony jest ten, który przy swojej nauce ma dokładne wyobrażenie całego istniejącego stanu wiadomości ludzkich. Mamy często poetów, filologów, matematyków, naturalistów, ale rzadko miewamy ludzi uczonych. Ażeby być poetą, dosyć talentu do poezyi, ażeby stać się naturalistą dosyć zamiłować swój przedmiot, lecz ażeby słusznie otrzymać imię uczonego, obok talentów i chęci, potrzeba dołożenia pracy.

O anachronizmie Mickiewicza

Niemogę zamilczeć i o anachronizmie znakomitego poety. W Wallenrodzie, towarzysz bohatyra Halban śpiewa:

Wilia w miłéj Kowieńskiéj dolinie Śród tulipanów i narcyzów płynie.

Ten Halban, jak sam autor w przypisach podaje, umarł w 1394, gdy najpierwszy tulipan dopiero 1559 Gesner z Kappadocyi do Europy sprowadził.

O znajomości natury u starożytnych

Żadnej nie widzę przyczyny do wątpienia ażeby kwiat który się dziś botanicznie Aster amellus nazywa, niebył ten sam, który Wirgiliusz pod nazwiskiem amello opisuje:

Aureus ipse, sed in foliis, quae plurima circum Funduntur, violae sublucet purpura nigrae.

bo widzę w tych wyrazach że to jest kwiat, który botanicy dzisiejsi zowią składanym, że ma środek żółty a naokoło liczne promienie szafirowe.

Czemuż Milton zna tak naturę jestestw, że zbioru jej, jak malarz światła, umie użyć do tworzenia jeszcze nieznanych na ziemi jestestw, które (jak powiedziano o nim) gdyby były, byłyby takie jakiemi je Milton maluje? Czytajmy pilnie starożytnych poetów, czytajmy Tassa, Petrarkę, Popego i t. p. oni się okażą najlepszemi historyi naturalnej nauczycielami.

Zakończenie

A wpośród nas, usilnych naśladowców ich sztuki, gdzież jest Lukrecyusz znający tak dobrze słonia, ażeby go anguimanus elephas nazwał? Który by niewiedząc o Lyonnetach, Swammerdamach, Rezelach naszych, zastanawiał już uwagę swoję nad przemianą drobnego owadu, lub niemając jeszcze drobnowidzów naszych, postrzegał już niewidzialne oku jestestwa?

Mamy w literaturze naszej pełne zalet przekłady starożytnych poetów, a lubo nie wszystkich, jest jednak nadzieja że i resztę w przyszłości posiadać możemy. Mamy wiele pięknych utworów oryginalnych muzy naszej. Miło jest przeglądać i szacować te skarby macierzyńskiego języka. Ale zacóż wpośród pysznienia się pięknościami, gniewać się potrzeba że te dzieła godne potomności, nieprzedstawią jej współczesnego stanu umiejętności i nauk w tak wiernym obrazie, jak je Rzymian i Greków poezye nam przedstawiają?

To niedołęztwo tak odznacza niektóre dzieła nasze, iż zdaje się, jakoby nienależały do epoki, w której pisane były. Dla nas to wszystko zdaje się drobnostką, byle rym gładko płynął. Wpośród tego ograniczenia, często jednak wspominamy nieśmiertelność, uwodząc się jej widokiem, obok usiłowań ażeby dzieła nasze nie zaczęły nawet życia.