ARCHIWUM • HISTORIA
VOL. 26 / NO. 01
← Wróć do wydań

Skrócić albo przedłużyć czas pracy?

Rozpoczęto wielką akcję pomocy dla bezrobotnych. Utworzono wszędzie komitety, rozpoczęto zbiórki pieniężne na ulicach, przy zakupie towarów, łańcuchy prasowe, urządzane są koncerty, strzelanie do…

Skrócić albo przedłużyć czas pracy?

Rozpoczęto wielką akcję pomocy dla bezrobotnych. Utworzono wszędzie komitety, rozpoczęto zbiórki pieniężne na ulicach, przy zakupie towarów, łańcuchy prasowe, urządzane są koncerty, strzelanie do tarcz, dobrowolne i przymusowe opodatkowanie biletów, przesyłek kolejowych, komornego, biletów do kin i t. d.

Społeczeństwo ubożeje. Rzemiosło, przemysł i handel stoją przed ruiną. Fabryki pozbywają się swych zapasów, których już nowemi zastąpić nie mogą, w sklepach okazuje się już brak różnych towarów, których zakupić nie można a bezrobotni klną i wyzywają na nasze porządki i uprawiają antypolsķą politykę.

Pan premjer Prystor przed kilku tygodniami na konferencji zwołanej w Radzie Ministrów powiedział, że żaden skarb i żaden rząd nie może w tej ciężkiej wyjątkowej sytuacji wystarczyć własnemi siłami bez pomocy społeczeństwa i powiedział nam szczerą prawdę.

Rzemiosło było zawsze i jest jeszcze dzisiaj chętne do udzielenia pomocy naszemu Rządowi w walce z bezrobociem.

Prezes Komitetu Ekonomicznego przy Prezydjum Rady Ministrów p. Jastrzębski, przedłożył program tej walki z skutkami bezrobocia. Polega on na tem, by istniejącą możliwość pracy w kraju podzielić inaczej pomiędzy żądnych pracy, przez skrócenie pracy to znaczy: zamiast pracować 48 godzin tygodniowo pracować krócej, tylko 24 godzin i zatrudnić podwójną ilość pracowników.

Takiej pomocy rzemiosło dobrowolnie udzielić nie może, już ze względu na to, że przy dzisiejszych wysokich podatkach i opłatach socjalnych, rzemiosło zużywa swoją substancję i stoi na brzegu przepaści.

Koszta ogólne kalkulują się dziś przy 48 godz. pracy tygodniowej na 80—100 proc. od robocizny. Jeżeli czas pracy będzie skrócony do połowy, to koszta ogólne powiększą się na 160—200 proc. od robocizny i zbyt naszych produktów rzemieślniczych stanie się iluzorycznym, gdyż towar musi podrożeć o najmniej 30 proc. Skrócenie czasu pracy do połowy równa się zabójstwu całego rzemiosła.

Rzemiosło jest zawsze gotowe do pomocy w walce z bezrobociem, gdyż wie, że tylko wtedy, gdy wszyscy znajdą pracę, polepszy się los rzemieślnika. Tej pomocy rzemiosło udzielić może tylko przez pracę i to przez intensywną pracę i potanienie naszych wyrobów. Nasi starsi czeladnicy, wychowani jeszcze za czasów przedwojennych, którzy wstydzą się być bezrobotnymi, wolą pracować 10—12 godzin dziennie, zamiast pobierać wsparcie, gdyż wiedzą doskonale, że przez większą wydajność pracy umożliwią mistrzowi zbyt swej produkcji i zabezpieczą nietylko sobie, ale też i innym pracę.

Przez skrócenie czasu pracy nie dojdziemy do żadnego celu. Będziemy mieć wprawdzie w warsztatach raz tyle ludzi, którzy zarobią jednak połowę tego co zarabiali. Zarobią tyle, że nie wystarczy im to na utrzymanie, warsztaty wydadzą mniej produktów, ale będą ponosić podwójne ciężary. Jeżeli dziś nędza jest już wielka, to przez skrócenie czasu pracy i połowę zarobku nędza stanie się jeszcze większa. Mogliśmy w naszem życiu obserwować, że rzemieślnik albo mały rolnik, który się usamodzielnił i nie oszczędzał pracy, lecz pracował 12—14 godzin dziennie a oszczędzał na wydatkach, w krótkim czasie dorabiał się czegoś i przychodził